niedziela

W ogrodzie u Teściów

Po pierwsze od razu mam pytanie do Was...co to za drzewko, pięknie kwitnie na wiosnę w bladoróżowe kwiatuszki a liście przez cały czas maja głęboki bordowo-rubinowy kolor. ?

Migdałowiec zawsze pięknie wygląda kiedy kwitnie - szkoda że nie całe lato.


Niezliczone drzewa magnolii w różnych barwach.


Domek dla ptaków jest rękodziełem.






I oczywiście Nersonek wielbiciel kwiatów :)

Ozdabianie ocynkowanej konewki cz.2

Kolejnym krokiem jest malowanie zieloną farbą akrylowa miejsc, na które później położę crackle jednoskładnikowy.
Po wyschnięciu farby nałożyłam na te miejsca crackle jednoskładnikowy
Po około 30 min. nałożyłam jasną farbę akrylową, w tym przypadku "babie lato" - czekam aż dobrze wyschnie i dopiero teraz naniosę motyw dekoracyjny ( jeszcze nie zdecydowałam do końca co to będzie ale chyba .....jeżynki.)
Oczywiście to dopiero początek zdobienia....

piątek

Ozdabianie ocynkowanej konewki cz.1

Zabrałam się do pracy nad konewką, która stoi już prawie od miesiąca i czeka na wenę twórczą :)


Po oczyszczeniu powierzchni zwykła wilgotna szmatka ( konewka jest ocynkowana, nowa) najpierw nakładam przynajmniej 2 warstwy podkładu akrylowego gruntującego, który pozwoli farbie się łatwo trzymać na powierzchni i zabezpieczy ją przed odpryskiwaniem.

Jeżyny ponownie i pewnie nie po raz ostatni :)

Po świątecznym lenistwie wzięłam się w końcu do pracy :) Powstał chustecznik jeżynowy, ale tym razem w wersji zielono-granatowej.




Teraz kiedy go obfociłam stwierdzam, że jest niedokończony. Mianowicie nie jest pomalowany w środku co u mnie się nie zdarza często. Myślałam ze będzie pasowało to do reszty czyli do przetarć które zrobiłam  po pomalowaniu farbą, ale jednak muszę wymalować środek i chyba będzie to zieleń.

Dodatkowo trochę bez pomysłu powstała mała szkatułka chciałam tu wykorzystać papier do decoupage i chciałam potrenować na niej cieniowania.



środa

Jeszcze odpoczywam...

Ogarnęło mnie lenistwo poświąteczne dopiero dziś pomału zabieram się do prac zaległych :)
Dlatego też dziś pokaże trochę biżuterii, którą wykonałam już jakiś czas temu.

















To komplet z bardzo ciekawych koralików welurowych.










Perły na drucie pamięciowym.








Bransolety z serii "Pandora"











Kryształki opalizujące - bransoleta.


I kryształ górski :)

                                                                      












PS. Jak pewnie zauważyłyście przynajmniej te dziewczyny, które zaglądają tu często - zmieniam stale wystrój bloga :) nie potrafię się jeszcze zdecydować, w którym tle będzie mu najlepiej :)

czwartek

Wesołych Świąt

                                                                                                  zdjęcie pochodzi z internetu

Życzę Wam na te Święta:
zdrowia, pogody ducha i tej za oknem,
radości i ciepła
smacznego jajka, mokrego dyngusa,
a także odpoczynku w rodzinnym gronie.
Niech każdy z Was wykorzysta ten czas jak najlepiej
oraz Błogosławieństwa od Zmartwychwstałego Chrystusa

wtorek

Gdzie jesteś Andrzeju?

Ta historia nie wiem gdzie się zaczyna i nie wiem gdzie kończy.
Kręcę się pewnie gdzieś w pobliżu i albo tego nie widzę albo tego nie widać.
Andrzej był moim prapradziadkiem urodzonym między 1854 a 1857 rokiem tak przynajmniej wynika z aktów urodzeń jego dzieci tych, do których już udało mi się dotrzeć.Nie wiem jednak gdzie, przeszukałam już pobieżnie kilka prawdopodobnych parafii, nie ma też jego aktu ślubu z moja praprababcią Marianną. Nie wiem gdzie szukać. Nie wiem gdzie go pochowano. Nikt o nim nic nie wie. Nikt go nie pamięta. Ślad po nim zaginął. Szukałam go wśród ofiar I Wojny Światowej, bo z opowiadań rodzinnych wiedziałam że Marianna pop przeprowadzce do Olkusza ok 1918 r. mieszkała tylko z Józefą i Franciszkiem. Ciekawe jest też to że o pozostałym rodzeństwie : Juliannie, Józefie i Henryku też nikt nie wiedział. Chociaż raz wujek Czesiek wspominał, ale bez żadnych szczegółów  o szwagierce Hance, która swego czasu jeździła pod Łódź do  swojej ciotki. Ciotka ta miała syna pilota. Kim była ? Nie wiem. Być może chodziło o jakaś ciotkę Ekielman, a może o Juliannę.
Marianna leży w rodzinnym grobie wraz ze swoją wnuczką Władysławą.
Ostatnio trafiłam na ślad Marianny, jakoś tak przypadkiem, bo przecież o niej też miałam  tylko informacje poszlakowe, ale to że  ślad się pokazał to znak że warto szukać. Pomogła mi osoba z forum Forgenu. Nie szukałam u siebie w parafii wcześniej nazwiska Ekielman a tu okazało się ze w 1900 roku ślub w niej brała niejaka Ewa Ekielman. Zdobyłam akt ślubu . Ewa urodziła się w Złoczewie pod Łodzią. Akt urodzenia podczas czytania dodał mi z wrażenia wypieków na twarzy. Rodzicami Ewy byli Frydrych i Marianna z Gabelów. To nie może być zbieg okoliczności!. Moja Mariannna w swoim akcie zgonu jako rodziców miała podanych Fryderyka i Annę Gabelbaum.Poszłam tym tropem i chciałam odszukać Mariannę w Złoczewie, ale jej nie ma tzn. nie ma aktu urodzenia w prawdopodobnych latach jej urodzenia. Więc znów trochę stanęłam. Andrzeja oczywiści dalej nie znalazłam :)
Jakby wszystkiego było mało w Pilicy odnalazłam kolejnego brata pradziadka Franciszka - Henryka. Ale ten zmarł jako 1,5 roczne dziecko 3 marca 1887 roku. No i oczywiście nie było by normalne gdybym znalazła akt urodzenia :) Przepadał. Nie ma go w 1885 ani 1884 i 1886 r. Moje podejrzenia są taki, że Henryk nie urodził się w parafii pilickiej - jeśli był ich pierwszym dzieckiem może urodził się w Złoczewie gdzie mieszkała zaraz po ślubie Marianna z Andrzejem, a potem dopiero przywędrowali do Pilicy ? Tyle że w latach 1883 - 1887 nie ma w Złoczewie  żadnych aktów, których szukam...

sobota

Zielono mi...

Popełniłam ostatnimi czasy chustecznik trochę różniący się od pozostałych, bo jest groszkowy


A jajko trochę z innej beczki - zrobiłam je przed Wielkanocą zeszłego roku teraz przypomniałam sobie o nim  przed strojeniem domu w wielkanocne stroiki



piątek

Moi przodkowie

Dzisiaj chciałam napisać trochę o mojej drugiej - może nawet trzeciej czy czwartej pasji. Chodzi o genealogię, którą zaraziłam się w zasadzie od.... nikogo parę lat temu. Oczywiście jak ze wszystkimi moimi pasjami jest okres wielkiej euforii i czas stabilizacji. Tak jest z moja biżuterią tak dzieje się z moimi przodkami, okres euforii przechodzę obecnie w obcowaniu z farbkami i serwetkami.
Ale wracając....nie wiem od czego się zaczęło. Jakoś tak samo chyba przyszło, pewnie po jakiejś rozmowie w rodzinie. Że niby jakaś pra prababcia była Niemką i.... była z zamożnej rodziny itp. Ileż takich historii słyszy się w rodzinach. Ja jeszcze tego nie potwierdziłam, bo okazuje się że była jednak jakaś tajemnica i w każdej plotce jest trochę prawdy,  mam nadzieje ze jestem blisko jej odkrycia.
Moja wiedza na temat przodków była... taka żadna - czyli taka jaką ma większość osób: wiem kim byli pradziadkowie, którzy zmarli i dziadkowie, którzy żyją. O przeszłości z nimi nie rozmawiałam bo nie było potrzeby. Wtedy przypadkiem  trafiłam na stronę moikrewni.pl -dziś już nie istniejącą. Tam zaczęłam z pamięci budować swoje drzewo- wyszło mało imponujące. Byli moi Rodzice, dziadkowie i pradziadkowie- brakowało dat, miejsc.
Przez przypadek zaglądnęłam na jakieś forum genealogiczne - tam dowiedziałam się ze można szukać w Archiwach Państwowych, Urzędach Stanu Cywilnego. Minęło oczywiście trochę czasu zanim się zdobyłam na wysłanie maila do AP w Krakowie z prośbą o akt urodzenia mojej prababci i pradziadka. Kiedy dostałam odpowiedź z załącznikami w postaci kopii aktów urodzenia w tym z 1892 roku w języku rosyjskim miałam wypieki na twarzy. Wtedy nie wiedziałam co tam jest napisane. Ale przyszli z pomocą forumowicze, szczególnie Jotce - i wszystko stało się jasne. Potem  przy kolejnych aktach po rosyjsku  zaczynałam radzić sobie sama.


Szukanie wcale nie okazało się proste.
Ale okazało się ciekawe i dające satysfakcję. To ciężka praca przy okazji zabierająca mnóstwo czasu, pochłaniająca na maxa.
Dwie najważniejsze gałęzie mojego drzewa okazały się wielkimi zagadkami, z którymi borykam się do dziś i nie widać końca . Być może przyjdzie kiedyś taki dzień, że znów ruszę z miejsca... i to właśnie nie pozawala mi tego zarzucić.
Dziś  mam dane dotyczące 7 pokoleń wstecz znam imiona i nazwiska prapradziadków mojego pradziadka - dla mnie to fascynujące. ktoś może zapytać: ale po co grzebać w przeszłości i komu to potrzebne?
Odpowiem tak: kiedy byłam młodsza nie zastanawiałam się nad tym skąd jestem i skąd przyszłam i dokąd idę. Teraz w tych podróżach sentymentalnych wsłuchując się w opowiadania moich dziadków zastanawiam się nad przeszłością, której nie znałam z teraźniejszości. I tylko czasem, na szczęście, dopada mnie melancholia, że o mnie też zapomną moi prapraprawnukowie, pewnie nie będą wiedzieli kim byłam. Być może moje poszukiwania kiedyś im się przydadzą i ktoś po mnie będzie to kontynuował. Dlatego też u mnie w domu znajdziecie ramki  oprawione starymi koronkami z podobiznami  przodków, którzy pewnie nie myśleli, ktoś ich po latach odnajdzie :) Na zdjęciu poniżej moja prababcia ( po prawej) ze swoimi siostrami ok 1918 roku

Dalej czytajcie na moim genealogicznym blogu tutaj